10.11.2008
Podjęcie ważnej decyzji zabiera prezesom sekundę, bez sentymentów zwalniają, a nowo zatrudnianym stawiają wyśrubowane oczekiwania. Ale gdy sami stają przed head-hunterem, często się im trzęsą głos i ręce. Kandydat na prezesa, który podczas rozmowy z nowym pracodawcą, mimo rozpaczliwych znaków wysyłanych przez konsultanta, popełnia podręcznikowy błąd, siedząc przez półtorej godziny z rękoma skrzyżowanymi na piersiach. Kandydatka na wysokie stanowisko kierownicze, która ma spuchniętą twarz i ledwo mówi, gdyż chcąc poprawić swój wizerunek, dzień wcześniej zdecydowała się na zabieg estetyczny.
To nie antyprzykłady z książki typu "executive search dla opornych", ale sytuacje z polskiej praktyki rekrutacji na najwyższe stanowiska. - Tylko 30 proc. kandydatów z top managementu dobrze odrabia swoją lekcję przed rozmową kwalifikacyjną - ocenia Rafał Andrzejewski, partner Amrop Hever, firmy executive search. On sam niejednokrotnie widział prezesów dużych firm, którym podczas rozmowy kwalifikacyjnej trzęsły się ręce, bo ostatni raz taką próbę przechodzili sześć lat wcześniej. Często gubi ich przekonanie, że skoro sami zwykle występują w roli rekrutującego, to łatwo przyjdzie im się odnaleźć po przeciwnej stronie barykady. A to zupełnie co innego.
< PowrótTo nie antyprzykłady z książki typu "executive search dla opornych", ale sytuacje z polskiej praktyki rekrutacji na najwyższe stanowiska. - Tylko 30 proc. kandydatów z top managementu dobrze odrabia swoją lekcję przed rozmową kwalifikacyjną - ocenia Rafał Andrzejewski, partner Amrop Hever, firmy executive search. On sam niejednokrotnie widział prezesów dużych firm, którym podczas rozmowy kwalifikacyjnej trzęsły się ręce, bo ostatni raz taką próbę przechodzili sześć lat wcześniej. Często gubi ich przekonanie, że skoro sami zwykle występują w roli rekrutującego, to łatwo przyjdzie im się odnaleźć po przeciwnej stronie barykady. A to zupełnie co innego.



